"Odwaga Twórczości" Rollo May

Recenzja książki „Odwaga Tworzenia” – Rollo May
Długie było moje poszukiwanie tej pozycji w celu napisania recenzji. Czekając na książkę zacząłem się zastanawiać nad jej tytułem. Czym jest odwaga tworzenia? Po co do tworzenia odwaga? Co te dwa słowa mają ze sobą wspólnego? Pełen dwuznacznych myśli, gdy po długim czekaniu, wreszcie pani bibliotekarka dała mi ją do ręki. Zmęczony czekaniem na nią pomyślałem -czy warto? Na te i inne pytania będę starał się odpowiedzieć.
Wydaje mi się, że warte jest zaczęcie od przedstawienia osoby autora książki. Rollo May, nie żyjący już amerykański psycholog, zajmujący się psychoanalizą na pierwszy rzut oka wzbudził moje zdumienie. W dzisiejszych czasach wszakże metoda bliższa jest psychiatrom niżeli badaczom twórczości. Dowiedziałem się, że używał jej także do badania dzieł, a dokładnie procesu który zachodzi przy ich powstawania. Poprzez wnikanie w samych twórców pragnął zrozumieć i zobrazować jakże złożony proces twórczy. Mówiąc o odwadze autor miał na myśli tą, której szczególny rodzaj można dostrzec w akcie tworzenia. Zainspirowany książką P.Tillicha „Męstwo bycia”, nazwał ją „Odwaga tworzenia”. Autor pisząc podkreśla, że „wyrazem naszego bytu jest twórczość. Jest ona koniecznym następstwem bytu”. Poprzez stawianie sobie licznych pytań, za pomocą dedukcji i następującej po niej badań R.May przybliża nam ten chaos powstający w głowie stwórcy. Pozycja ta składa się z 7 rozdziałów, w których przybliżamy się do zrozumienia tytułowego pojęcia. Tak więc chciałbym ją wam czytelnikom nieco przybliżyć.
Tytuł ten zaczyna się przedmową w której autor opisuje w skrócie inspiracje, które spowodowały jej napisanie. Już po tych dwóch stronach zorientowałem się, że czytanie jej będzie nie lada przygodą. W celu uniknięcia niedomówień autor przedstawia nam zarys rodzajów sfer w jakich przejawiamy swoją odwagę. Poprzez odwagę fizyczną, moralną, społeczną docieramy w końcu do tej nas interesujące, a mianowicie do odwagi tworzenia. Po drodze autor zauważa liczne uwarunkowania i specyfikacje samego pojęcia odwagi. Jest ona cnotą, nonkonformistycznym zachowaniem, a także paradoksem. Odwaga umożliwia „bycie i stawanie się”. Jej brak utożsamiany jest z instynktem zachowawczym, konformizmem. To przez to nie możemy jak- twierdzi autor- odnaleźć własnego ja. Nie ma jednak pewności, że będąc odważni osiągniemy postawiony cel. To właśnie o tym paradoksie postępowania pomimo ryzyka pisze autor. Twórcza uwaga, na której skupia się autor, jest pożądana przez większość zawód. Tworząc nowe formy i symbole przezwyciężamy własną niemoc. To właśnie artyści obrazują jako pierwsi swoją odwagę poprzez obraz, muzykę, tekst. Uprzedmiotowiając swoje myśli, pomysły, aspiracje pozbawiamy się lęku . Forma, która z początku była dla nas chaotyczna nabiera porządku. Wszystko to co tworzymy wymyka się naszej, szeroko pojętej logice, która jak podkreśla autora prowadzi nas do „przystosowania”, czyli konformizmu. Dzięki naszym dzieło przezwyciężamy wszelkie trudność wynikające z naszego życia. Pokonujemy też coś tak oczywistego i nieuniknionego jak śmierć, stając się nieśmiertelni w raz ze swoją zdobyczą. Sztuka jest też swoistym sumieniem ludzi. Moralizując i uwrażliwiając nas na jej piękno nabywamy poczucia estetyki. Tak jeden z przytaczanych autorów, Shaw, „walczymy z bogami”. Niczym Prometeusz pragniemy buntować się i ulepszać nasz świat.
Drugi rozdział z kolei dotyczy natury twórczości, zaczynając się od przedstawienia kompensacyjnej teorii twórczości Adlera, dzięki której tworzymy w celu zastąpienia nią naszych braków. Kompensacja w tej teorii wyjaśnia przyczyny powstania cywilizacji, jako dostosowanie się ludzkości do niedogodnych warunków środowiskowych. R.May podkreśla nie jednokrotnie swój sprzeciw do teorii redukujących twórczość do innych procesów, czy też do neurozy. Poprzez definicje twórczości dochodzimy do procesu tworzenia, który wg autora ma związek ze świadomością wyższego stopnia. Podkreśla on, że stan w którym się znajdujemy, gdy tworzymy powinien być jak najbardziej naturalny. Każdy twórca powinien unikać sztuczności emocji, lekkości spowodowanej alkoholem. Naturalność uzyskujemy poprzez zaangażowanie się w naszą pracę. Stan ten autor nazywa spotkaniem. Dzięki ekstazie uzyskujemy świadomość własnych działań.
W następnym rozdziale poruszamy natomiast termin ww. , mam na myśli nieświadomość. To właśnie w nieświadomości tkwią nasze blokady procesu twórczego. Sama definiowana jest jako „możliwość działania lub możliwość uświadamiania sobie, której sami nie możemy rozwinąć”. Autor przedstawia nam w tym rozdziale sytuacje z którymi spotkał się badając swoich pacjentów. Poprzez przedstawienie sytuacji, dzięki wsparciu Maya, badani docierali do swoich granic, niszczyli je, a następnie budowali na nowo. Sprzeczności będąc częścią aktu tworzenia, są częstymi trudnościami z jakim się spotykamy. Pośrednio autor wspomina tu o intuicji, która umożliwia nam postawienie problemu na nowo, dzięki czemu możemy rozwiązać problem z jakim się borykamy. Piąty z kolei rozdział przedstawia cel i funkcje wyroczni Delphickiej będącej ku czci Apolla. W rozdziale tym autor jak dużą role w procesie tworzenia mają role metafory, przedstawiające na nasze drogi , którymi podążamy. Na koniec autor wymienia na liczne zalecenia wiążące się z przekraczaniem granic i nadawania form naszej twórczości.
Książka pochłonęła mnie do tego stopnia, że przeczytałem ją w ciągu jednego dnia. Naukowy, ale zrozumiały styl pisania jest odpowiedni dla każdego czytelnika. Pozycja ta wypełniona jest licznymi cytatami z wierszy, pełna barwnych historii z życia autora. Czytając ją uświadomiłem sobie jak mogę postrzegać się. Zrozumiałem to co było dla mnie samego, twórcy nieświadome. Pozwoliła mi ona uzmysłowić jak długa jest moja droga, aby powstał mój wiersz. R. May był niewątpliwie wielkim psychologiem. Mogę ze stoickim spokojem zgodzić się z opinią na temat autora. Zastanawiając się w jaki sposób mógłbym polecić tą publikacje innym uświadomiłem sobie, że wystarczy podać jej tytuł, który dla mnie był niezmiernie intrygujący tak samo jak zawartość książki.
Zdecydowanie polecam!


Autorem tego wpisu gościnnego jest Grzegorz Adaszewski.

Data aktualizacji: