"Uczymy jak Myśleć" Robert Fisher, recenzja 1

Recenzja książki pt. „Uczymy jak myśleć”
autor: Robert Fisher, wyd. WSiP, Warszawa 1999
Homo Sapiens – człowiek rozumny, człowiek myślący, jedyny występujący współcześnie gatunek człowieka. Tak więc każdy z nas jest Homo Sapiens, każdy potrafi myśleć i wie, jak to się robi. Zewsząd słyszymy sformuowania: „Pomyśl…!”, „O czym myślisz?”, „Ale się zamyśliłem!”, „Myślę o tobie…”. Myślenie towarzyszy nam praktycznie przez cały czas, jest to ciągły proces poznawczy oparty na skojarzeniach i wnioskowaniu. Trudno jest kontrolować myślenie, dowodem na to może być następujący przykład: czytelniku nie wolno Ci myśleć o różowym słoniu! Założę się, że pierwsza rzecz, o której pomyślałeś to właśnie rzeczony różowy słoń. Myślenie oprócz tego, że jest trudne do kontrolowania, często przebiega w sposób nieświadomy prowokowane odpowiednimi łańcuchami skojarzeń np. określony zapach – ciasto – rodzinny dom – mama – wspomnienia. Człowiek tworzy takich łańcuchów skojarzeń nieskończenie wiele i nie zawsze je kontroluje. Skoro już jesteśmy przy braku kontroli to pokuszę się o stwierdzenie, że myślimy również we śnie. Badacze udowodnili, że nasz mózg intensywnie pracuje, kiedy śpimy; przetwarza informacje, tworzy obrazy, a więc myśli.
Jak wspomniałam na początku, każdy człowiek potrafi myśleć, czy zatem jest sens wydawać książkę pod tytułem „Uczymy jak myśleć”? Przyjrzałam się bliżej publikacji Roberta Fishera, która, przyznam, zaintrygowała mnie już na wstępie swoim tytułem. Jak się potem okazało, tytuł był jedynie przedsmakiem tego, co znajdowało się w środku.
Robret Fisher , dyrektor Centrum Badań nad Nauczaniem Myślenia Uniwersytetu Brunel w Wielkiej Brytanii jest autorem przeszło dwudziestu książek, w tym redaktorem pracy pod znaczącym tytułem „Unlocking Creativity. Teaching Across the Curriculum” [„Odblokowanie twórczości. Nauczanie ??? programu”]. Sformuował on zdanie, od którego warto wyjść omawiając wyżej wymienioną publikację, otóż: Uczenie się i myślenie powinno być wspólne i otwarte. Spróbuję wyjaśnić znaczenie tego zdania na podstawie przeczytanej książki i komentarza tłumacza. Wspólne oznacza realizowane przy współudziale dorosłego (nauczyciela, rodzica) i dziecka (ucznia). Dorosły powinien wykonywać te same zadania uczące myślenia i innych kompetencji co dziecko. Powinien ćwiczyć czytanie, rozwiązywanie problemów matematycznych, społecznych oraz wielu innych. Staje się on wtedy wzorem umiejętności, modelem godnym naśladowania przez dziecko, a równocześnie widzi, jakie robi ono postęp intelektualny. Jak wyjaśnić, że uczenie się wg Fishera powinno być otwarte? Oznacza to, że jest ono świadomie kontrolowane, a więc wydobyte z nieświadomości, poddawane planowaniu i decydowaniu. Autor proponuje, aby w tym celu mówić do siebie na głos co zamierza się zrobić, co się robi i co można było zrobić. Poza tym Fisher uważa, że należy sprawić by myślenie stało się procesem społecznym. „Uspołecznienie” myślenia polega na opowiadaniu innym i wysłuchiwaniu ich opinii na temat tego, w jaki sposób myślą, jak rozwiązują określone zadanie itp. Analizując wspomniane „uspołecznienie” myślenia pozwolę sobie na małą dygresję mieszczącą się jednak w omawianym temacie. Za przykład posłużą mi ludzie odizolowani od innych – zamknięci przez wiele lat w ciemnych pomieszczeniach, nie mający bezpośredniego kontaktu z ludźmi. Po wydostaniu się z „niewoli” osoby te często podkreślały, że podczas ich przetrzymywania, oprócz wielu podstawowych i oczywistych rzeczy, brakowało im wymiany informacji z drugim człowiekiem! Wystarczy tych dygresji – wroćmy do omawianej książki.
Dla kogo jest ta książka?
Zdaniem autora, książka „Uczymy jak myśleć” przeznaczona jest dla wszystkich zainteresowanych nauczaniem, rozwijaniem myślenia, rozumowaniem oraz rozwiązywaniem problemów. Można więc sądzić, że pozycja ta jest dedykowana przede wszystkim nauczycielom i rodzicom. Jest napisana w sposób przystępny. Dzięki temu nauczyciel każdego przedmiotu może czerpać z niej wzory, inspiracje do tworzenia własnych innowacyjnych pomysłów metodycznych. Książka odpowiada na liczne dziecięce pytania „dlaczego” i pokazuje, jakie działania nauczyciela mają największą moc rozwijania sił poznawczych ucznia. Rodzice natomiast mogą dowiedzieć się z niej, jak stworzyć w domu środowisko społeczne i materialne sprzyjające kształtowaniu procesów poznawczych u dzieci. Książka scala oddziaływania pedagogiczne szkoły i domu. Pedagogiczny ruch nauczania dzieci umiejętności myślenia, na którym bazuje autor, oparty jest na przekonaniu, że myślenia można nauczyć siebie i innych. Możemy podnieść poziom inteligencji każdego ucznia, jeśli będą zaangażowani w to zarówno nauczyciele, jak i rodzice.
W dalszej części mojej recenzji dwa pierwsze rozdziały omówię szczegółowo, a pozostałe jedynie pokrótce. Dlaczego? Ponieważ niniejsza recenzja ma tylko zachęcić potencjalnego czytelnika, żeby sam zgłębiał pomysły i przykłady zadań zawartych w książce. Jest to raczej przyjemność, niż praca, więc zachęcam do samodzielnego, twórczego testowania hipotez Fishera.
Szczegółowe omówienie dwóch pierwszych rozdziałów
Najogólniej mówiąc książka ta zawiera opis dziesięciu prostych, ale wydajnych strategii dydaktycznych blisko powiązanych z efektywnym uczeniem się.
Autor rozpoczyna pierwszy rozdział zatytuowany Czym jest myślenie? dyskusją na temat inteligencji i samego procesu myślenia. Z rozdziału dowiadujemy się co jest podstawą wszelkich kompetencji człowieka i umożliwia mu przetrwanie. Autor stwierdza, że „wszyscy normalnie rozwijający się ludzie obdarzeni są potencjałem i zdolnością myślenia, co prawda różniącym się ilościowo i jakościowo.” Różnice w myśleniu dorosłego i dziecka nie wynikają z różnic w poziomie inteligencji. Dziecko wciąż odbiera nowe dla niego bodźce i nie przetwarza informacji tak automatycznie, jak dorosły. Fisher porównuje dorosłego do przewodnika, który oprowadza dziecko po nieznanych terenach procesów poznawczych. Myślenie to zdolność przypisana jedynie człowiekowi i to ona odróżnia nas od zwierząt czy komputerów. Umysł człowieka ma zdolność przetwarzania informacji, kontroluje pamięć, percepcję, uczenie się, spostrzeganie, a wszystkie te funkcje znajdują zastosowanie w różnorakich formach inteligencji, o których mowa w dalszej części pierwszego rozdziału. Fisher wyróżnia inteligencję werbalną, logiczno-matematyczną, wizualno-przestrzenną, muzyczną, ruchową i społeczną. Autor każdy rodzaj inteligencji omawia dość obszernie, wyjaśnia skąd się bierze i jak się kształtuje. Ja krótko je opiszę, ale po więcej szczegółowych informacji odsyłam do podręcznika dla studentów psychologii lub do książki Roberta Fishera.
Inteligencja werbalna to pierwszy z omawianych rodzajów inteligencji. Autor przedstawiając ten rodzaj inteligencji powołuje się na badania amerykańskiego lingwisty Noama Chomsky’ego, który w swojej pracy stwierdził, że fundamentalny system gramatyczny umożliwiający uczenie się języka jest wrodzoną cechą ludzi i specyfiką naszego gatunku. Następnie Fisher wyjaśnia, iż inteligencja werbalna opiera się na procesach wspólnych dla myślenia wszystkich dzieci w normie rozwojowej, ale szybkość, umiejętność i styl uczenia się treści językowych są różne. Autor sugeruje, że inteligencję werbalną, podobnie jak mięśnie, należy ćwiczyć.
Inteligencja logiczno-matematyczna. Omawiając ten rodzaj inteligencji, autor opiera się na teorii Piageta, który uznał, że logiczne rozumowanie jest głównym czynnikiem inteligencji. Rozwój inteligencji logicznej jest oparty na poszczególnych stadiach rozwoju. Autor szczegółowo opisuje wszystkie stadia rozwoju: od chwili narodzin, kiedy dziecko bada przedmioty w swoim zasięgu, do „stadium operacji formalnych”, czyli do momentu, kiedy dziecko zaczyna używać słów i symboli w miejsce przymiotników, posługuje się hipotetycznymi zdaniami i bada związki między nimi. Na koniec autor stwierdza, że „nawet małe dzieci potrafią rozumować abstrakcyjnie jeśli właściwie nimi pokierować”.
Inteligencja wizualno-przestrzenna to kolejny omawiany przez Fishera rodzaj inteligencji. Polega ona na „zdolności wiernego odbierania świata obrazów i odtwarzania doświadczeń wizualnych w wyobraźni »oczyma duszy«”. Autor proponuje krótkie ćwiczenie skierowane do czytelnika i mające mu uświadomić, że nie można myśleć jasno o konkretnej rzeczy, nie wywołując „w głowie” obrazu przedmiotu. A oto ćwiczenie, które proponuje autor:
„Niech czytelnik zechce rozważyć następujące problemy:
1. Który kran – lewy czy prawy – jest od ciepłej wody?
2. Jeśli złożyć kartkę na pół i jeszcze raz na pół, ile będzie części?
3. Którędy można najprędzej dojść z domu do najbliższej biblioteki?”
Wszystkie problemy można rozwiązać w wyobraźni!
Analizowanie inteligencji muzycznej Fisher rozpoczyna intrygującym zdaniem: „Niemowlaki śpiewają równie dobrze, jak gaworzą”. Autor twierdzi, że zanim niemowlę skończy cztery miesiące, łączy rytm z melodią prostych piosenek śpiewanych przez matkę! Zdolności muzyczne to wrodzony talent plus nauka, ale wszystkie dzieci na początku wsłuchują się w muzykę i tworzą własne, proste improwizacje.
Z inteligencją ruchową wiążą się natomiast umiejętności manipulacyjne, konstrukcyjne, koordynacji, komunikowania się oraz przewidywania. Autor zaznacza, że w inteligencji motorycznej istnieje związek umiejętności umysłowych i fizycznych ponieważ w obu tych przypadkach, gdy informacje są przetwarzane, potrzebna jest koordynacja w czasie i wyczucie kierunku działania.
Na koniec został omówiony, moim zdaniem najważniejszy rodzaj inteligencji – inteligencja społeczna (interpersonalna). Objawia się ona na dwa sposoby: w poczuciu bycia osobą, której zachowaniem kierują emocje i uczucia oraz w zdolności rozumienia innych ludzi, odczuwania ich nastrojów i emocji. Tutaj Fisher również odwołuje się do stadiów rozwoju wg Piageta i na tej podstawie omawia poszczególne fazy rozwoju interpersonalnego. Podkreśla, że dziecko wybitnie zdolne przechodzi przez te fazy w bardzo szybkim tempie, jeśli tylko: „ma przyrodzone zdolności, rodzice i nauczyciele stymulowali jego rozwój, dorasta w społeczeństwie lub kulturze, w których zdolności te mogą rozkwitnąć”. Autor twierdzi również, że nawet dzieci o bardzo skromnych możliwościach umysłowych mogą osiągnąć godne uwagi rezultaty, ponieważ człowiek ma ogromne zdolności adaptacyjne.
Kolejne rozdziały w książce Fishera mówią o następujących kwestiach związanych z nauczaniem myślenia:
Rozdział drugi zatytułowany „Myślenie twórcze” mówi o tym , że aby myśleć twórczo należy świeżym okiem spojrzeć na to, co przyjmowaliśmy odgórnie, wyjaśnia czym jest myślenie kreatywne i jak je wywołać. Myślenie twórcze zdaniem Fishera to przedmiot bardzo specjalny i raczej tajemniczy. Brzmi intrygująco? A to dopiero początek rozdziału drugiego! Zdanie wyjaśniające czym jest twórczość wyjątkowo zapadło mi w pamięć: „Twórczość jako zdolność to coś, czym posługuje się człowiek twórczy, żeby to, co wykonał, było twórcze”. W tym rozdziale autor porusza kwestię nieporozumień w sprawie twórczości. Przyjrzyjmy się im bliżej:
1. Twórczość nie ma żadnych związków z myśleniem krytycznym
2. O twórczości można mówić w przypadku niektórych tylko przedmiotów nauczania
3. Twórczość polega na robieniu, co się chce
4. Twórczość wymaga wysokiego ilorazu inteligencji
Pod każdym zdaniem Fisher wyjaśnia, dlaczego nazwał je nieporozumieniem, co jest w nim niewłaściwego, co można by było zmienić. Jako czytelnik i recenzent zachęcam również do własnych przemyśleń.
W cytowanym rozdziale autor porusza temat twórczej atmosfery. Twierdzi, że atmosferę tę podtrzymują procesy komunikowania się, a wszystko co się powie, może zmienić daną sytuację. Należy zwrócić uwagę na to, co się mówi do dziecka, ponieważ można jakimś bezmyślnie użytym zdaniem zniszczyć ciekawość, upór w dążeniu do wiedzy, a nawet pewność siebie malucha. Np. Nie zadawaj głupich pytań! Dlaczego ty nigdy nie myślisz? I moje ulubione: Dlaczego nie pomyślisz, zanim zaczniesz coś mówić? Zamiast tych gorzkich słów, powinniśmy podsycać ciekawość dziecka i skłaniać je do dalszych poszukiwań. Powiedzmy np.: to interesujące, dobre pytanie! Na pewno dasz sobie radę! Jak na to wpadłeś? Fisher podkreśla, że do dzieci należy podchodzić ze zrozumieniem, minimalizować popełnione błędy, mieć wobec dzieci wysokie oczekiwania, które wpływają na to jak dziecko się uczy i jak myśli. Dzieci potrzebują zachęty i obszaru, w którym będą mogły się realizować i odnosić sukcesy. Autor podsumowując podrozdział na temat twórczej atmosfery zaznacza, że niełatwo ją wprowadzić w klasie. Trudno jest wprowadzić klimat, w którym wszyscy uczniowie czuliby się dobrze, ale kiedy damy sobie radę z tym zadaniem, musimy zrobić coś, aby proces twórczy mógł się rozpocząć. Co na przykład? Wychowawca powinien cenić twórcze pomysły, oczekiwać dobrych wyników, rozumować razem z dziećmi, być gotowym do pomocy, aktywnie słuchać, zachęcać do eksperymentów…
W omawianym rozdziale na temat twórczości Fisher bardzo szczegółowo opisuje proces twórczy. Mówi, że „myślenie to proces generowania pomysłów, które mogą znaleźć zastosowanie”. Twórczość to sposób myślenia, to proces kształtowania postaw. Przebiega on przez pięć etapów:
1. Pobudzenie
2. Rozpoznanie
3. Planowanie
4. Wykonanie
5. Korekta.
Zdaniem Fishera zasem jest tak, że dziecko omija dany etap by przejść od razu do następnego lub poprzestać np. na etapie rozpoznawania. Czasami przecież wykonujemy daną pracę, ale korektę pozostawiamy komuś innemu. W dalszej części rozdziału autor rozważa praktyczną stronę twórczości. Twierdzi, że dziecko myślące twórczo jest ciekawe, nie boi się ryzyka, korzysta z wyobraźni, a jego pomysły mają wiele poziomów.
Umiejętność myślenia twórczego można scharakteryzować na podstawie czterech właściwości:
• Płynność
• Elastyczność
• Oryginalność
• Dopracowanie
Fisher po kolei omawia każdy z aspektów. A co ciekawe do poszczególnych właściwości dodaje konkretne zadanie, zagadkę czy łamigówkę wykorzystujące dany aspekt twórczości. Poniżej przedstawię po jednym przykładzie zaproponowanych przez autora zadań.
Płynność
Podaj słowa zaczynające się na literę
Elastyczność
Zabierając 4 zapałki, zostaw 3 kwadraty (podpowiedź: kwadraty nie muszą być tego samego rozmiaru).
Oryginalność
Wymyśl listę przedmiotów, które zmieściłyby się – nie wszystkie naraz – w pudełku po zapałkach (pewien młodziutki skaut wymyślił aż 150).
Dopracowanie
Wykorzystaj kółko jako podstawę do jak największej liczby rozmaitych rysunków.
Co znajdziemy w pozostałych rozdziałach?
Kolejny, trzeci rozdział książki pt. „Uczymy, jak myśleć” zatytułowany został „Myślenie krytyczne”. Termin ten, jak podkreśla autor, nie został użyty w książce w sensie myślenia negatywnego, podkreślającego błędy, ale myślenia podporządkowanego logice i wnioskowaniu. Rozdział charakteryzuje „człowieka rozumnego”, potrafiącego myśleć niezależnie. Dziecko, które myśli krytycznie nie odrzuca z miejsca i nie akceptuje przekonań i dowodów jeśli nie podda ich jakiejś formie weryfikacji. Z rozdziału trzeciego czytelnik dowie się jakie są rodzaje myślenia krytycznego i jakimi umiejętnościami się ono charakteryzuje oraz jak można nauczyć dziecko myśleć krytycznie.
Rozdział czwarty pt. „Rozwiązywanie problemów” nie tylko uświadamia nam, że nasze życie wymaga od nas ciągłego rozwiązywania i omijania przeszkód, ale również pokazuje, jak uczynić z tej umiejętności użyteczne narzędzie służące ćwiczeniu się w odnajdywaniu i rozwiązywaniu informacji w szkole i w życiu. Dlaczego tak się dzieje? Fisher podkreśla, że do rozwiązania problemu niezbędne jest po prostu myślenie . Z rozdziału czwartego czytelnik dowie się również jak pomóc dzieciom w efektywnej nauce rozwiązywania problemów.
W rozdzialne piątym pt. „Instrumentalne wsparcie myślenia” Fisher powołuje się na program psychologa Reuvena Feuersteina, który został opracowany po to, aby dziecko pokonało przyczyny porażek przy rozwiązywaniu problemów. Dzięki specjalnym narzędziom pozwala uczniom ćwiczyć umiejętności uczenia się i rozwiązywania problemów. Musimy pamiętać, że choć każde dziecko napotyka na swojej drodze problemy, nie każde potrafi sobie z nimi radzić. Ważną rolę odgrywa tu dorosły – nauczyciel, rodzic, bo przy jego pomocy dziecko pokonuje swoje słabości umysłowe, co prowadzi do podwyższenia jego inteligencji.
Szósty rozdział, na pierwszy rzut oka zatytułowany dość enigmatycznie „Filozofia dla dzieci”, opiera się na bardzo ambitnym programie nauczania umiejętności myślenia zaprojektowanym przez Matthew Lipmana (program ten również nazywa się „Filozofia dla dzieci”). Program ten uczy jak dzięki rozumowi można kształcić myślenie i jak uczynić z klasy „społeczność badawczą”. Zamiarem Lipmana było skłonić dzieci do samodzielnego myślenia, a nie pozwalać im na bezsensowną naukę pamięciową i bezkrytyczne podporządkowanie się nauczycielowi. Rozdział ten wydał mi się bardzo interesujący, ponieważ zawiera liczne przykłady konkretnych metod, przytoczone dialogi z uczniami oraz ćwiczenia.
Rozdziały siódmy i ósmy mówią o podobnym zagadnieniu – pokazują jak ukierunkować proces dydaktyczny na rozwijanie myślenia uczniów. Fisher stawia tutaj na jakość nauczania, a nie na ilość przyswajanego materiału. O wspomnianej jakości mówią sposoby, jakich używa nauczyciel, aby nauczyć uczniów; co robi, aby zapamiętywali materiał, tworzyli pojęcia i łączyli nową wiedzę z materiałem już opanowanym. Tutaj również autor przedstawia czytelnikowi różne metody i przykłady ćwiczeń, które można zastosować np. podczas lekcji matematyki, geografii, języka polskiego.
Zakończenie
Po przeczytaniu książki pt. „Uczymy jak myśleć” z czystym sumieniem mogę ją polecić wszystkim studentom pedagogiki, nauczycielom, rodzicom oraz innym osobom pracującym z dziećmi. Niniejsza książka to prawdziwa skarbnica pomysłów! Autor podaje przykłady zadań aktywizujących twórcze myślenie u dzieci, podpowiada rodzicom co robić, jeśli proces myślenia dla dziecka jest trudnym zadaniem, jak podsycać upór w dążeniu do wiedzy ucznia, jak zaciekawić małego odbiorcę danym tematem… Fisher prezentuje w tej publikacji poglądy wielu pedagogów i konfrontuje je z rzeczywistością. Prezentuje przegląd współczesnych koncepcji i metod nauczania dzieci w szkole i w domu.
Reasumując: Fisher to pedagog, który przekonał mnie do nauczania dzieci umiejętności myślenia, które oparte jest na stwierdzeniu, że myślenia można się nauczyć i uczyć. Można również podnieść poziom inteligencji każdego dziecka, jeśli włączą się do tego zadania nauczyciele i rodzice. Czytelniku, sięgnij po tę książkę, a może Ciebie też przekona!


Autorem tego wpisu gościnnego jest Karolina Dołhań.

Data aktualizacji: